Jak jest part II – szybka analiza przygotowania placówek do spełnienia wymagań związanych z EDM

Podziel się

Mamy harmonogram, wiemy co w zakresie podstawowym jest do zrobienia. Żeby zebrać wszystko „do kupy” należałoby jeszcze krótko powiedzieć o tym jak wygląda sytuacja w placówkach w danym momencie.  Najaktualniejsze dane mamy sprzed roku – to „BADANIE STOPNIA PRZYGOTOWANIA PODMIOTÓW WYKONUJĄCYCH DZIAŁALNOŚĆ LECZNICZĄ DO OBOWIĄZKÓW WYNIKAJĄCYCH Z USTAWY Z DNIA 28 KWIETNIA 2011 R. O SYSTEMIE INFORMACJI W OCHRONIE ZDROWIA” przeprowadzone od kwietnia do sierpnia 2017 roku przez CSIOZ.

Nie będę omawiał wszystkich (opisanych dość szczegółowo) elementów raportu. Postaram się z niego wyłuskać co najważniejsze, żeby nie zanudzać. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do dokumentu. Jeżeli przeoczyłem coś istotnego można marudzić. 🙂

Raport został opracowany na podstawie otrzymanych 4101 ankiet – wypełnionych i pozytywnie zweryfikowanych. Ankiety były przekazywane w lipcu i sierpniu 2016. W badaniu wzięło udział ponad 18% wszystkich podmiotów, które jako główny rodzaj działalności wskazały Ambulatoryjne Świadczenia Zdrowotne, ponad 57% wszystkich szpitali (656 placówek) oraz ponad 51% całodobowych świadczeń zdrowotnych innych niż szpitale. W przypadku dwóch ostatnich zatem można mówić o tym, że wyniki zostały opublikowane na podstawie grupy reprezentatywnej. Jeżeli chodzi o AŚZ to grupa reprezentatywna jest dla zakładów (96% wszystkich AŚZ biorących udział w ankiecie). Tej grupy nie osiągnęły ani POZ-y ani  praktyki lekarskie i pielęgniarskie.

Otóż okazuje się, że prawie 60% badanych podmiotów nie posiada w ogóle żadnej strategii informatyzacji placówki w ciągu najbliższych lat. To w kontekście wpisu: http://itwmedycynie.pl/2017/08/23/jak-jest/ jest co najmniej ciekawe. Można się domyśleć, że spośród tych, którzy posiadają, większość to szpitale chociaż wcale nie jest ich tak dużo jak przynajmniej ja się spodziewałem. Tylko 48% ankietowanych szpitali.

Co chyba niestety nie dziwi – tylko 29% ankietowanych posiada własną, wyodrębnioną w strukturze jednostkę IT. Większość to oczywiście szpitale, najgorzej w tym zestawieniu wypadają AŚZ-y.

Jeżeli ktoś nie ma IT to powinien mieć jakąś zaprzyjaźnioną firmę lub wykupione usługi, które dawały by możliwość poprawnego działania. Dla mnie suma tych podmiotów, które mają IT i tych które korzystają z jakiejś formy outsourcingu powinna wynosić przynajmniej 100%. Jest jednak inaczej. Tylko 24% szpitali, ponad 18% stacjonarnych i całodobowych świadczeń innych niż szpitalne i nieco ponad 16% AŚZ-tów korzysta z tego typu usług.

Nieco większą świadomość w temacie outsourcingu usług IT wykazały te placówki, które mają wyodrębnioną komórkę IT. Ale i tak jest ich bardzo mało. Dokładając do tego jeszcze to, że ponad 60% AŚZ-ów, prawie 10% szpitali i ponad 40% stacjonarnych i całodobowych świadczeń zdrowotnych innych niż szpitalne nie posiada własnej serwerowni łatwo można dojść do wniosku, że w wielu placówkach dane medyczne są przetwarzane „na kolanie” lub na komputerze Pani Basi w recepcji. Pozwólcie, że nie będę brnął dalej jeżeli chodzi o stan istniejących serwerowni… A nadmienić jeszcze należy, że większość ankietowanych nie przeprowadziła nawet analizy finansowej związanej z koniecznością dostosowania się do norm, większość także nie ma zaplanowanych na ten cel żadnych środków finansowych. Czyżby chcieli zacząć planować gdy skończą się środki unijne? 🙂

W temacie wdrożonej polityki bezpieczeństwa teleinformatycznego CSIOZ twierdzi, że jest „nie najgorzej”. Ja twierdzę, że nie jest najlepiej 🙂 Pomimo tego, że trzeba ją mieć (http://itwmedycynie.pl/2017/08/28/elektroniczna-dokumentacja-medyczna-podstawowe-zasady-przetwarzania-obowiazujace-wszystkich/) ma ją tylko 82% szpitali, ponad 56% AŚZ-tów i 63% innych. Aż się boję jaka sytuacja jest w POZ-tach, nie myślę już o praktykach lekarskich. Z mojego doświadczenia wynika, że wszyscy twierdzą, że jakoś to będzie i nawet się tym nie przejmują i ani myślą generować sobie koszty. Błąd – bo poprawnie zaprojektowana nawet najmniejsza struktura tego typu nie jest zbędnym kosztem tylko zapewnia bezpieczeństwo i ułatwia pracę.

Jakby ktoś nie wiedział od jakiegoś czasu obowiązuje nas posiadanie e-rejestracji dla pacjenta. Stosowny dokument i wymogi (troszkę przesadzone ale jednak obowiązujące) można znaleźć tutaj. Na załączonym poniżej diagramie z raportu widać, że w tym zakresie też nie jest kolorowo:

Strasznie mi szkoda CSIOZ. Mają oni dobry dokument zawierający właściwie pigułkę tego co każdy podmiot powinien zrobić w zakresie dostosowania się do norm. Podane tam są różne ścieżki i możliwości do wyboru (będę to omawiał w kolejnych wpisach). Można z tego dokumentu wyciągnąć naprawdę wiele (pomijając fakt, że to już z trzecia jego wersja, ale jeżeli lepsza to ok). Okazuje się natomiast, że prawie 77% ankietowanych do tego dokumentu nawet nie zajrzało. A powinno ponieważ 84% ankietowanych, którzy czytali ten dokument uznało, że był on dla nich pomocny. (13,28% odpowiedziało w tym pytaniu „nie dotyczy”. Do tej pory nie wiem co to oznacza ale znaczące jest, że „nie” odpowiedziało tylko trochę ponad 1%)

Jeżeli chodzi o zastosowanie telemedycyny w zakresie swojej działalności to pomimo prężnego jej rozwoju i dużych pieniędzy wydawanych na PR 91% podmiotów nie wykorzystuje jej dobrodziejstw. Ciekawostką jest też to, że od poprzedniej ankiety (wykonywanej w 2014 roku) nic się nie zmieniło w tym zakresie.

Jaki z tego wszystkiego nasuwa się wniosek? Przecież tyle się o „e-zdrowiu” w środowisku mówi, są organizowane konferencje, prelekcje, debaty, jest tyle firm, które oferują rozwiązania.. ba! są nawet pieniądze unijne w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych na wdrożenia. A jednak chyba cały czas największym problemem jest świadomość powagi problemu a właściwie jej brak.. ciężko jest przyjąć, że jak coś do tej pory funkcjonowało to było to źle i trzeba ponieść jakieś koszty, żeby było dobrze.. Nie pomaga też niestety to co się dzieje na szczeblu państwowym z projektami mającymi się przyczynić do poprawy stanu rzeczy. Co i rusz słychać jest o zmianach harmonogramu, zmianach treści rozporządzeń, ustaw, nieprzystosowaniu przepisów już istniejących. Słyszy się też ile wydano już na P1 pieniędzy i widać jakie są tego efekty. Mało tego, wszyscy wiemy jak ogromne są potrzeby służby zdrowia w innych obszarach i jak niektóre rzeczy są źle zorganizowane i nie funkcjonują jak należy.. Nie ma się zatem co dziwić, że ludzie nie podchodzą do sprawy poważnie skoro można odnieść wrażenie, że odgórnie następuje próba wymuszenia czegoś, czego u źródła nikt nie ogarnia. Sytuację pewnie ratuje trochę próba edukacji środowiska, szereg inicjatyw mających na celu popularyzację wiedzy w temacie bezpieczeństwa przetwarzania tak wrażliwych danych jak dane medyczne oraz PR często wielkich korporacji zajmujących się sprzedażą rozwiązań informatycznych zarówno sprzętu jak i oprogramowania. Oni jednak wiadomo – są nastawieni na zysk. Myślę, że jak w całym świecie IT można odnieść wrażenie, że dobro samego klienta na pierwszym miejscu nie jest.

Nie można jednak powiedzieć, że nie dzieje się nic – coraz więcej placówek decyduje się na pochylenie się nad wyzwaniem zwanym Elektroniczna Dokumentacja Medyczna. I dla nich z tego miejsca gratulacje! Do pozostałych trzeba po prostu dotrzeć, i tempo tego docierania trzeba jednak znacznie przyspieszyć bo w przeciwnym razie myślę, że zejdzie się nam jeszcze ze 30 lat.

4 przemyślenia nt. „Jak jest part II – szybka analiza przygotowania placówek do spełnienia wymagań związanych z EDM”

  1. Zastosowanie telemedycyny – mnie to zaintrygowało juz dawno, uważam, że jest szansa na usprawnienie działania służby zdrowia; skąd opór? Po moich prywatnych ankietach, które prowadzę wśród napotkanych osób, często dyskutuję z uczniami szkoły policealnej, w której uczę. Jedyna specjalność lekarska, która jest warunkowo dopusczczona do zdalnego kontaktu z pacjentem jest okazuje się być psychiatria. Oczywiście zastrzegam, że nie może być wizyta diagnozująca. Przedstawiłam opinię psychiatrze, powiedział stanowcze NIE! Podał kilka argumentów min. o mowie ciała, o konkurencji z Indii, ale także o t… problemach w wyegzekwowaniu zapłaty , mówimy o wizytach prywatnych. Podaję jako ciekawostkę.

    1. Telemedycyna..po pierwsze to należy zaznaczyć, że w Polsce jest to już hmm.. legalne – http://www.rynekzdrowia.pl/Technologie-informacyjne/Telemedycyna-jest-juz-legalna-ale-czy-w-pelni-wykorzystywana,171234,7.html . Także można wykorzystywać „Internet” i inne cyfrowe łącza transmisyjne do zbierania informacji o pacjencie oraz konsultować przypadki, na tyle na ile oczywiście jest to możliwe. I dzieje się tym temacie wbrew pozorom dużo u nas w kraju. Jest na przykład TelemedycynaPolska oferująca usługi zdalnego monitoringu parametrów związanych z sercem, są urządzenia pozwalające na zdalne monitorowanie KTG i nawet są one używane przez polskie szpitale także te publiczne (np. w Skierniewicach). Jest Sidley ze swoją opaską dla seniorów.. a jeżeli chodzi o telekonsultacje z lekarzem to większe prywatne podmioty umożliwiają coś takiego w ramach swoich usług. Nie zawsze nawet potrzeba się widzieć z lekarzem, często są to konsultacje telefoniczne. Problemem są inne pola wykorzystania – np. wideokonsultacje w jakiś małych ośrodkach gminnych ze specjalistami. A to jest kwestią uświadomienia, chęci lekarzy tam pracujących no i niestety też pieniędzy co może być największym oporem w przypadku tych placówek.. z pewnością napiszę coś więcej o tym:) a jeżeli chodzi o argumenty lekarza, które przedstawiłaś to nie są one zasadne i wynikają tylko z jego niewiedzy

  2. Umawiam się dzisiaj na spotkanie z dyrektorem szpitala w Bełchatowie. Będę rozmawiała min. o stanie informatyzacji. Będę prosiła o komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *